Największą motywacją stałam się sama dla siebie... To nie takie proste jakby się wydawało jednak 9 miesięcy zmienia na prawdę dużo, szczególnie gdy jesteś osobą taką jak ja, która musiała się zawsze starać nieco bardziej niż inni, której bardzo łatwo o przyrost wagi. I wydawać się mogło, że najbardziej problematycznym miejscem będzie brzuch, wiadomo brzuch potrzebuje czasu wrócić do formy ale większy problem widzę w zwiększonym obwodzie ud i bioder. Na początku było trudniej wrócić na dobrą drogę dopóki nie zaczęłam włączać aktywności fizycznej. Dzięki temu, że ćwiczę nie chcąc zaprzepaścić efektów trzymam się zdrowych nawyków. Upolowałam też bieżnie firmy York, co prawda używana, no ale żeby się nie kurzyła, więc z niej korzystam.
Na zdjęciu widać też spodenki sportowe, które upolowałam w biedronce za 18 zł ;).
Na zdjęciu jeden z dzisiejszych posiłków, który skradł moje serce od pierwszego kęsa. ;). Oczywiście przepis tradycyjny i każdy już go zna, więc nie będę się powtarzać, ale mnie bardzo smakował i na pewno częściej będzie się pojawiał w moim menu. A wy jadacie? Lubicie ? :)
Miało być jeszcze o planach, no tak. Jak na razie zdecydowałam się na
trening siłowy w domu bez sprzętu będę go wykonywała ok.3 razy w tygodniu, po treningu siłowym wchodzę jeszcze na bieżnie co najmniej 10 minut, w zależności od dnia, samopoczucia. ;)
W dni bez treningu siłowego zamierzam robić treningi interwałowe albo interwały np. gym break lub jakieś cardio. ;) Sobota i niedziela są dniami wolnymi od treningów.
Takie plany, a jak to się skończy to się okaże :)
Co u was?